Zasady uczestnictwa

Osoby planujące udział w wydarzeniach związanych z dniem protestu przeciwko Tarczy Antyrakietowej prosimy o zachowanie zasady NO LOGO. Czytaj więcej.

 

Pomoc finansowa dla kampanii

Logowanie






Hasło?
Konto? Zarejestruj się!

Kolporter RSS

Podpisz petycję przeciwko Tarczy!

Mity i fakty o systemie obrony przeciwrakietowej Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Redaktor: Administrator   
28.01.2008.

Mit pierwszy: Polska zyska na instalacji wyrzutni rakietowych

Trzeba wreszcie wyraźnie powiedzieć, że amerykańskie wyrzutnie nie będą służyć do ochrony Polski przed jakimkolwiek atakiem, ponieważ wystrzeliwane z nich pociski przechwytują rakiety w środkowej, a nie końcowej fazie lotu. Może więc istnieją jakieś inne korzyści z przyjmowania oferty Stanów Zjednoczonych, skoro niemal wszyscy polscy politycy są wobec niej entuzjastyczni?
Ruch bezwizowy, słowne gwarancje bezpieczeństwa, modernizacja wojska i dozgonna „przyjaźń” USA w zamian za narażenie Polski na ataki terrorystyczne, pogorszenie stosunków z Rosją i całkowite zachwianie równowagi sił na świecie, które grozi niekontrolowanym wyścigiem zbrojeń? Nie wygląda to na złoty interes.
Dokładniejszą analizę zysków i strat znajdziesz w osobnym artykule.

Mit drugi: system antyrakietowy ma służyć wyłacznie do obrony

Wielu polityków (w tym sam George W. Bush) i dziennikarzy powtarza, że amerykańska wyrzutnia będzie służyć jedynie do obrony przed atakiem rakietowym ze strony Iranu. W polskich mediach zadomowiło się określenie „tarcza antyrakietowa” (z ang. anti-missile shield), które sugeruje, że celem umieszczenia wyrzutni rakiet w Polsce jest wyłącznie osłanianie naszych sojuszników. Czy tak jest naprawdę? Można wierzyć wojskowym, kiedy twierdzą, że antyrakiety nie nadają się do operacji ofensywnych, ponieważ zaprojektowane zostały jako pociski, które mają zderzać się z rakietami balistycznymi, miażdżąc je samą siłą rozpędu, podobnie jak taran. Nie służą też do przenoszenia broni masowego rażenia. Jednak eksponując te wiarygodne opinie, ukrywa się znacznie poważniejszy cel rozwijania programu przeciwrakietowego. „Stany Zjednoczone muszą rozwinąć i rozmieścić globalny system obrony przeciwrakietowej, żeby chronić USA i ich sojuszników oraz by zapewnić sobie solidną podstawę dla amerykańskiej dominacji na całym świecie”(1). Nie są to słowa zajadłego przeciwnika USA, ani pacyfistycznie nastawionego intelektualisty ze skłonnością do przesady. Zdanie to zostało zaczerpnięte z ośrodka analitycznego Projekt dla Nowego Amerykańskiego Wieku, która jest silnie związana z administracją Georga W. Busha. W jaki sposób system obrony przeciwrakietowej miałby służyć utrzymywaniu i umacnianiu hegemonii amerykańskiego mocarstwa? Ta z definicji defensywna broń mogłaby być używana do zabezpieczeniu działań zbrojnych. Ameryka wyposażona w system przechwytywania rakiet mogłaby atakować sowich przeciwników bez pozostawiania im możliwości kontruderzenia. Nie tak dawno słynny amerykański dziennikarz śledczy Seymour Hersh opublikował artykuł, w którym pisze o planach „ataku wyprzedzającego” na irańskie instalacje nuklearne(2). Stany Zjednoczone wyposażone w sprawny system obrony przeciwrakietowej mogłyby dokonać takiego ataku bez obawy, że spotkają się z odwetem wymierzonym w Amerykę bądź jej sojuszników (na przykład Izrael). Warto przy tej okazji zdać sobie sprawę z pewnego paradoksu: ofensywna broń nuklearna w rękach słabych państw służy celom obronnym - odstrasza przed atakiem(3). Iran nie zdecydowałby się na pierwszy atak, ponieważ w efekcie zostałby zmieciony z powierzchni ziemi przez amerykańską machinę wojenną. Stany Zjednoczone nie decydują się na rozwijanie systemu antyrakietowego z obawy przed atakiem ze strony Iranu czy Korei Północnej. Chodzi o coś znacznie więcej - o zneutralizowanie atomowego straszaka. To da możliwość kształtowania globalnej polityki pod dyktando i zgodnie z interesami Stanów Zjednoczonych. Czy naprawdę zależy nam, aby Ameryka wykonała kolejny krok w kierunku absolutnej hegemonii?

Mit trzeci: Iran i Korea Północna planują atak na USA

Iran dysponuje rakietami średniego zasięgu (do ok. 3000 km), ale o wiele potężniejsza broń międzykontynentalna znajduje się w arsenałach takich potęg militarnych jak USA czy Chiny. Te dwa kraje posiadają również broń nuklearną, której nie ma Iran. Zbudowanie bomby atomowej zajęłoby mu, według różnych szacunków, od 2 do 8 lat, jeśli utrzymałby tempo rozwijania swojego programu nuklearnego(4). Czy to oznacza, że za kilka lat Iran wyposażony w rakiety z głowicami atomowymi miałby ochotę zaatakować bliskowschodnich sojuszników Ameryki lub Europę? Odpowiedź brzmi: tak, jeśli zależy mu na samobójstwie. Taki atak spotkałby się z odwetem Ameryki lub NATO i ostrymi sankcjami ONZ - byłby początkiem wojny, w której Iran nie miałby najmniejszych szans na zwycięstwo. Nawet przywódca Korei Północnej, człowiek przedstawiany w mediach jako niezrównoważony, nigdy nie zdecydował się na użycie swoich rakiet dalekiego zasięgu, ponieważ zbyt dobrze zdaje sobie sprawę, że oznaczałoby to koniec jego władzy i śmierć. Korea Północna ogranicza się do prezentowania z wielką pompą prób swojej broni, często wyolbrzymiając jej potencjał; celem nie jest bowiem atak, tylko odstraszenie przeciwnika. Podobnie jest w przypadku Iranu i innych państw, które nie mają szans w wyścigu zbrojeń z USA. Gdyby bez uprzedzeń przyjrzeć się sytuacji na Bliskim Wschodzie, można by dojść do wniosku, że Iran musi zbudować bombę atomową, żeby uchronić się przed atakiem, jaki spotkał Irak.
Iran nie wzbudza tak wielkiego zainteresowania Ameryki dlatego, że rządzą nim szyiccy duchowni zagrażający światu (na świecie istnieją znacznie gorsze reżimy); przedmiotem zainteresowania są bogate złoża irańskiej ropy i gazu ziemnego. A broń atomowa Iranu nie byłaby narzędziem agresji, lecz środkiem obrony przed możliwym atakiem Stanów Zjednoczonych na ten kraj. Jak stwierdzili kanadyjscy wojskowi, system obrony przeciwrakietowej służy temu, żeby „USA i NATO mogły utrzymać swobodę działania”(5). O jaką swobodę działania chodzi? O taką, która zapewni Stanom Zjednoczonym globalną dominację, co bez ogródek powtarzają konserwatywni amerykańscy publicyści(6).

Mit czwarty: świat stanie się bezpieczniejszy dzięki systemowi obrony przeciwrakietowej

Nawet najwięksi optymiści nie powinni ignorować faktów, które wskazują, że system antyrakietowy nie zwiększy światowego bezpieczeństwa, co więcej - przyniesie nowe zagrożenia. Kraje takie jak Rosja i Chiny podjęły już kroki w kierunku zrównoważenia amerykańskiego potencjału, a to oznacza nowy wyścig zbrojeń. Oto garść przykładów:

  • w 2006 roku światowe wydatki na zbrojenia wyniosły 1 bilion i 200 miliardów dolarów - oznacza to wzrost o 3,5% w porównaniu z poprzednim rokiem; prawie połowę tej kwoty wydały Stany Zjednoczone, ale znaczny wzrost wydatków zbrojeniowych zanotowano też w Rosji i Chinach(7);
  • Rosja zapowiedziała, że zerwie traktat o wyeliminowaniu rakiet o średnim zasięgu z ładunkiem nuklearnym i konwencjonalnym(8);
  • w styczniu chińska rakieta zestrzeliła własnego satelitę pokazując, że możliwe jest zniszczenie elementów systemu antyrakietowego w przestrzeni kosmicznej(9);
  • Stany Zjednoczone (obok Izraela i Mikronezji) nie poparły rezolucji ONZ z 2000 roku, która wzywa wszystkich członków do pokojowego wykorzystania przestrzeni pozaziemskiej i wstrzymania wyścigu zbrojeń w kosmosie(10).

Również Związek Naukowców Zaangażowanych ostrzega przed „szalonym pędem” w kierunku umieszczania broni w przestrzeni kosmicznej poza międzynarodową kontrolą(11). Już w 2000 roku ponad pięćdziesięciu noblistów w swoim liście do prezydenta Billa Clintona wyraziło obawę, że rozwijanie programu obrony przeciwrakietowej przyczyni się do wzmożenia wyścigu zbrojeń i wezwało do jego wstrzymania.

Mit piąty: sojusz z USA jest korzystny, a poza tym nie ma dla niego alternatywy

Można patrzeć na sojusz Polski i Stanów Zjednoczonych biorąc pod uwagę jedynie narodowe interesy; z takiej perspektywy chowanie się pod skrzydła najpotężniejszego państwa świata rzeczywiście może wydawać się rozsądnym posunięciem. Jednak w przyszłości może to doprowadzić do pełnej zależności od USA — przynajmniej w kwestii bezpieczeństwa. Wrogowie Ameryki są zarazem wrogami sojuszników Ameryki; cementowanie sojuszu z USA poprzez udział w systemie antyrakietowym przysporzy Polsce wielu przeciwników na całym świecie. Nie jesteśmy w stanie bronić się przed nimi bez wsparcia z zewnątrz. Ponadto Polska wykazująca się ślepym posłuszeństwem wobec USA ma tendencję do zaniedbywania swoich relacji z krajami Unii Europejskiej i przestaje troszczyć się o dobre stosunki z Rosją. Nie wydaje się to najlepszą strategią w polityce zagranicznej. Mądra gra na arenie międzynarodowej polega na zachowywaniu wielu możliwości wyboru, nie na zamykaniu sobie dróg porozumienia z tymi, którzy mają inną wizję międzynarodowego porządku.
Czy Polska jest skazana na pogłębianie nieodwzajemnionej przyjaźni z USA? Czy nie należałoby raczej szukać równowagi w stosunkach z Unią Europejską, Rosją i Stanami Zjednoczonymi? A może Polska, zamiast być swego rodzaju klinem wbitym między Rosję i Europę, powinna dążyć do zbliżenia między swoim wschodnimi sąsiadami a Unią Europejską po to, by wraz z nimi ustanowić przeciwwagę dla amerykańskiego mocarstwa? W polskiej debacie na temat systemu antyrakietowego (o ile można uznać, że odbyła się jakakolwiek debata) nikt nawet nie odważył się zadać pytania o możliwość uprawiania innej niż obecna polityki zagranicznej. Przeważa bogobojna postawa wobec USA i nieracjonalna wrogość wobec Rosji, wywodząca się z czasów, kiedy Polska znajdowała się pod wpływem Związku Radzieckiego(12). Czas, by ktoś wreszcie zauważył, że Rosja nie jest już tak groźna jak przed laty i na pewno można z nią współpracować, a Stany Zjednoczone, które we własnym interesie pomagały polskim opozycjonistom w walce z komunistyczną władzą, nie są wcieleniem absolutnego dobra.

Michał Augustyn

z strony: http://www.tarcza-antyrakietowa.pl/ 

Możesz wraz z nami wywrzeć nacisk na polskie władze, aby nie zgodziły się na umieszczenie wyrzutni rakietowych w Polsce.

Źródła:

  1. William Engdahl, Putin and the Geopolitics of the New Cold War..., Global Research, 20.02.2007. (W oryginale cyctat brzmi następująco: The United States must develop and deploy global missile defenses to defend the American homeland and American allies, and to provide a secure basis for US power projection around the world.)
  2. Seymour M. Hersh, The Iran Plans, The New Yorker, 17.04.2006.
  3. Tomasz Zięba, Tarcza antyrakietowa – do czego służy? Część II, Dyplomacja.org, 14.05.2007.
  4. Q&A: Iran and the nuclear issue, BBC News, 24.05.2007.
  5. David Pugliese, National Post, 24 maja 2000 [za: Noam Chomsky, Hegemonia albo przetrwanie, Warszawa 2005].
  6. np. Lawrence Kaplan, Offensive Line, New Republic, 12 marca 2001.
  7. Stockholm International Peace Research Institute.
  8. Russia threatens to quit arms treaty, Financial Times, 16.02.2007.
  9. China's space challenge to the US, BBC News, 23.01.2007.
  10. UN Press Release GA/9829, ONZ, 20.11.2000.
  11. Yousad Mahmood Butt, The mad dash to place weapons in space has started and there are no rules and no referees, Financial Times, 30.05.2005.
  12. np. Roman Kuźniar, Tarcza zimnowojennej iluzji, Le Monde Diplomatique (edycja polska), marzec 2007.
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »