Zasady uczestnictwa

Osoby planujące udział w wydarzeniach związanych z dniem protestu przeciwko Tarczy Antyrakietowej prosimy o zachowanie zasady NO LOGO. Czytaj więcej.

 

Pomoc finansowa dla kampanii

Logowanie






Hasło?
Konto? Zarejestruj się!

Kolporter RSS

Podpisz petycję przeciwko Tarczy!

Kogo broni tarcza antyrakietowa? Utwórz PDF Drukuj Wyślij znajomemu
Redaktor: Administrator   
28.01.2008.

Kogo broni tarcza antyrakietowa?


Rząd stara się zapewnić Waszyngton o pełnym społecznym poparciu dla planów umieszczenia w Polsce elementów tak zwanej tarczy antyrakietowej. Śpieszy przy tym z informacjami, że Polska będzie dzięki temu bezpieczna przed atakiem państw bandyckich”. Jest to oczywista nieprawda. System antyrakietowy nie jest ani wymierzony w „państwa bandyckie”,ani nie zapewni nam bezpieczeństwa. Jest tylko kolejnym amerykańskim sposobem na utrzymanie światowej dominacji i  czynienie z państw takich jak Polska swoich lotniskowców.


Administracja G.W.Busha do „państw bandyckich”,przed atakiem których tarcza miałaby chronić Iran i Koreę Północną. Niektórzy do listy tej dodają jeszcze Syrię. Pojawia się jednak problem. Trzeba być kompletnym geograficznym ignorantem, aby uwierzyć, że instalacje rakietowe umieszczone w Polsce i radarowe w Czechach mogłyby wykryć start rakiet z tych krajów, a tym bardziej zniszczyć je podczas lotu.


Ponieważ radary znajdowałyby się blisko granic Rosji,to właśnie jej terytorium miałoby być monitorowane.Niezadowolenie Władimira Putina jest jak najbardziej uzasadnione, ponieważ dzięki systemom tarczy można by śledzić między innymi cały ruch lotniczy nad zachodnią częścią Federacji Rosyjskiej. Zastanówmy się jaka panika podniosłaby się wśród mediów i polityków w Polsce, gdyby radary podobnej mocy nasi wschodni sąsiedzi umieścili na przykład w Obwodzie Kaliningradzkim. Zasięg systemu wczesnego ostrzegania umieszczonego w Polsce objąłby również Białoruś, którą niektórzy nasi politycy chętnie „demokratyzowaliby” nawet przy użyciu radykalnych środków. Oburzeniu prezydenta tego kraju, Aleksandra Łukaszenki, też nie ma więc co się dziwić. W zasięgu radarów znalazłaby się też Ukraina, na której sytuacja jest wciąż napięta i w której wystepuja silne tendencje prorosyjskie. Również zagrożenie ze strony „państw bandyckich”wobec Polski jest praktycznie żadne. Co więcej, eksperci twierdzą, że nie są one w stanie zagrozić nawet samym Stanom Zjednoczonym, które oficjalnie się ich tak obawiają.


Syria nie posiada najprawdopodobniej żadnej broni atomowej. Rakiety „Scud B”, za pomocą których mogą być przenoszone głowice nuklearne lub przenoszona broń chemiczna, będące na stanie syryjskiej armii, to w większości zabytki z wczesnych lat 80,dostarczone jeszcze w ramach sojuszniczej pomocy przez ZSRR.

Nawet przy całkowitej sprawności oraz idealnych warunkach pogodowych ich zasięg nie przekracza 300 kilometrów, czyli o wiele za mało aby mogły zagrozić terytorium Polski, nie mówiąc o Stanach Zjednoczonych. Jest też bardzo mało prawdopodobne, aby Syria była w stanie, nawet w długiej perspektywie czasu, wyprodukować rakiety międzykontynentalne.


W przypadku Iranu trudno powiedzieć czy kraj ten nie straszy jedynie tym, że ma broń atomową. Według wielu ekspertów jeszcze nad nią pracuje i minie sporo czasu nim ją uzyska. Nawet jeśliby mu się to udało w ekspresowym tempie i tak możemy być spokojni. Iran dysponuje bowiem ulepszonymi rakietami „Scud”, których zasięg nie przekracza 350 km. Projektowane rakiety o większym zasięgu także Europy nie dosięgną, a według wojskowych z Pentagonu są w stanie zagrozić Arabii Saudyjskiej i przy bardzo sprzyjających dla Irańczyków warunkach - Izraelowi.


Korea Północna udowodniła już, iż bombę jądrową posiada, jednak i w tym wypadku obawy są przesadzone. Północnokoreańskie rakiety mogące ją przenosić posiadają teoretycznie zasięg 1300 – 1500 km i są to dopiero konstrukcje próbne, bardzo zawodne. Bać powinna się przede wszystkim Korea Południowa oraz Japonia. W przypadku pierwszego z tych państw większym zagrożeniem jest jednak północnokoreańska artyleria dalekiego zasięgu, zdolna bombardować stolicę południowego sąsiada – Seul. Groźny jest także konwencjonalny atak lądowy, ale nie broń rakietowa. Przed tym jednak żadna tarcza obronić nie jest w stanie. Bardzo sceptyczni co do zasięgu rakiet Korei Północnej są nawet eksperci z Australii.

Pomimo, że kraj ten był przez G.W. Busha nakłaniany do udziału w tarczy antyrakietowej, odmówił. Jednak nawet zakładając możliwość ataku na Polskę, tarcza antyrakietowa i tak na nic by się nie przydała. Z założenia ma chronić jedynie terytorium Stanów Zjednoczonych.To wymierzone w nie rakiety miałyby być celem. Rola środkowoeuropejskiego sojusznika polegałaby jedynie na wzięciu części uderzenia na siebie.Naukowcy skupieni w Amerykańskim Towarzystwie Fizyki w swoim raporcie podważyli nawet cały sens pracy nad systemem antyrakietowym.

Według nich do skutecznej obrony potrzeba by setek rakiet przechwytujących umieszczonych na orbicie okołoziemskiej, co przekracza możliwości finansowe i techniczne Waszyngtonu. Według nich, instalacje antyrakietowe powinny być też umieszczone o wiele bliżej „państw bandyckich”. Zawodności systemu dowiodły także przeprowadzone dotąd testy. Wykazały one, że w najbardziej sprzyjających warunkach jest od w stanie zestrzelić około połowy nadlatujących rakiet.


Okazuje się więc, że mity o zabezpieczeniu przed atakiem rakietowym kończą się w momencie zetknięcia z naukowymi faktami. Waszyngton dobrze wie, że projektowany system będzie wysoce zawodny. Jego zadaniem nie jest jednak niszczenie rakiet. Cel systemu antyrakietowego, to przede wszystkim szpiegowanie niewygodnych, z punktu widzenia USA, państw takich jak Chiny czy Rosja oraz zdobycie baz wojskowych w strategicznych punktach świata – baz tym przydatniejszych, że eksterytorialnych, niedostępnych dla miejscowych władz i kontrolerów.


Nic dziwnego, że polskie władzy nie chcą zdradzić społeczeństwu żadnych szczegółów rozmów z Amerykanami. Z góry odrzucają także propozycję jakiegokolwiek referendum. Kto cieszyłby się z pogorszenia stosunków z sąsiadami i perspektywy zamienienia kraju w radioaktywną pustynię, a w najlepszym wypadku poligon obcej armii?

 

Piotr Ciszewski

z broszury: Amerykański System Obrony Antyrakietowej - analiza, krytyka, opór

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »