Zasady uczestnictwa

Osoby planujące udział w wydarzeniach związanych z dniem protestu przeciwko Tarczy Antyrakietowej prosimy o zachowanie zasady NO LOGO. Czytaj więcej.

 

Pomoc finansowa dla kampanii

Logowanie






Çàáûëè ïàðîëü?
Âû íå çàðåãèñòðèðîâàíû. Ðåãèñòðàöèÿ

Kolporter RSS

Podpisz petycjÄ™ przeciwko Tarczy!

Tarcza zimnowojennej iluzji _CMN_PDF_ALT Âåðñèÿ äëÿ ïå÷àòè _CMN_EMAIL_ALT
Íàïèñàë Administrator   
Monday, 28 January 2008
FRONTPAGE_NO_TRANSLATION_AVAILABLE

Po zamachach z 11 wrzesnia rozwinal sie w Stanach Zjednoczonych prawdziwy mit tarczy majacej zapewnic Ameryce bezpieczenstwo. Propaganda rzadowa chetnie go podchwycila, mimo ze byl jaskrawo sprzeczny z doswiadczeniami zamachów. USA zostaly zaatakowane w najbardziej prymitywny, choc zarazem inteligentny sposób. Uderzenie przyszlo od wewnatrz i zadna tarcza nie bylyby w stanie go powstrzymac. W atmosferze jaka zapanowala po zamachach racjonalne argumenty nie mialy jednak znaczenia.

Sprawa tarczy antyrakietowej nie pojawiÅ‚a siÄ™ po raz pierwszy przy okazji obecnych planów rozmieszczenia elementów tego systemu w Polsce i Czechach. PomysÅ‚y otoczenia terytorium USA parasolem ochronnym, zdolnym zatrzymać ewentualny atak rakietami balistycznymi, pojawiÅ‚y siÄ™ już w latach 60. Bardziej konkretny ksztaÅ‚t przyjęły w latach 80., gdy administracja Ronalda Reagana forsowaÅ‚a projekt SDI, czyli tzw. wojen gwiezdnych. Po osiÄ…gniÄ™ciu politycznego celu projektu, jakim byÅ‚o rzucenie na kolana ZwiÄ…zku Sowieckiego, prezydent George Bush (ojciec) program zarzuciÅ‚. Dopiero w poÅ‚owie lat 90. Bill Clinton zainicjowaÅ‚ powrót do prac nad tym projektem, co zaowocowaÅ‚o wersjÄ…, z którÄ… mamy do czynienia obecnie. Wówczas też przeprowadzono pierwsze testy wykonalnoÅ›ci tego projektu, jego wiarygodnoÅ›ci i konfiguracji czyli geograficznego zasiÄ™gu. Prace te zostaÅ‚y jednak zawieszone. Na kilka miesiÄ™cy przed swoim odejÅ›ciem Clinton odmówiÅ‚ podpisania ustawy przekazujÄ…cej pieniÄ…dze na ten cel i, de facto zepchnÄ…Å‚ decyzjÄ™ na swego nastÄ™pcÄ™.

Sprawa nabraÅ‚a impetu wraz z dojÅ›ciem do wÅ‚adzy George’a W. Busha w 2000 r. Już w maju 2001 r., na kilka miesiÄ™cy przed atakami na Nowy Jork i Waszyngton, prezydent ogÅ‚osiÅ‚ wznowienie i intensyfikacjÄ™ prac nad projektem tarczy. ZyskaÅ‚ wówczas nie tylko poparcie polityczne, ale przede wszystkim wsparcie ze strony tego, co Eisenhower nazwaÅ‚ kompleksem militarno-przemysÅ‚owym. Po 11 wrzeÅ›nia, kiedy rzÄ…d i administracja BiaÅ‚ego Domu zaczęły zupeÅ‚nie jawnie gÅ‚osić kult wojny stawiajÄ…c na „rozwiÄ…zywanie” problemów miÄ™dzynarodowych przy użyciu siÅ‚y, rozwinÄ…Å‚ siÄ™ prawdziwy mit tarczy majÄ…cej zapewnić Ameryce bezpieczeÅ„stwo.

Propaganda USA chÄ™tnie go podchwyciÅ‚a, mimo że byÅ‚ jaskrawo sprzeczny z doÅ›wiadczeniami z 11 wrzeÅ›nia. USA zostaÅ‚y zaatakowane w najbardziej prymitywny, choć zarazem bardzo inteligentny sposób. Uderzenie przyszÅ‚o od wewnÄ…trz i żadna tarcza nie byÅ‚aby w stanie go powstrzymać. Ale w atmosferze, jaka zapanowaÅ‚a po 11 wrzeÅ›nia, racjonalne argumenty nie miaÅ‚y znaczenia, a szalejÄ…cy militaryzm ekipy Busha stworzyÅ‚ znakomite warunki dla projektu tarczy antyrakietowej.

Wszystko to tworzy szerszy kontekst debaty o tarczy, zazwyczaj ignorowany przez wiÄ™kszość jej polskich uczestników. Tymczasem sprawa budowy tego systemu jest niczym czubek góry lodowej. Od kilku już lat obserwujemy silnÄ… tendencjÄ™ militaryzacji kwestii bezpieczeÅ„stwa miÄ™dzynarodowego. W najważniejszym oÅ›rodku wÅ‚adzy na Å›wiecie dominuje dziÅ› myÅ›lenie w kategoriach wojskowych. Zapewnienie pokoju, bezpieczeÅ„stwa, a przede wszystkim kryteria tego, na co można sobie pozwolić, a na co nie, podporzÄ…dkowano logice wojskowej. Bardzo pouczajÄ…cym przykÅ‚adem tej tendencji jest Strategia BezpieczeÅ„stwa Narodowego, przyjÄ™ta przez prezydenta Busha i jego ekipÄ™ we wrzeÅ›niu 2002 r., równo rok po atakach z 11 wrzeÅ›nia 2001 i na kilka miesiÄ™cy przed inwazjÄ… na Irak. W Strategii tej widać wyraźnie narastanie militaryzacji w sposobie myÅ›lenia amerykaÅ„skiego establishmentu o polityce zagranicznej, a zwÅ‚aszcza o polityce bezpieczeÅ„stwa.

Nie chodzi zresztÄ… tylko o myÅ›lenie. Stany Zjednoczone wydajÄ… dziÅ› na zbrojenia gigantyczne kwoty – mniej wiÄ™cej poÅ‚owÄ™ wszystkich wydatków wojskowych na Å›wiecie. WedÅ‚ug kolejnych raportów Sztokholmskiego Instytutu BadaÅ„ nad Pokojem (SIPRI), najlepszego think tanku w tej dziedzinie, ok. 500 miliardów z biliona dolarów wydawanych przez Å›wiat na zbrojenia przypada na USA. Warto dodać, że na wszystkie paÅ„stwa NATO przypada ok. 75-78% caÅ‚ej kwoty. Prymat Ameryki widać szczególnie w przypadku zbrojeÅ„ nuklearnych. Dysproporcje w tym wzglÄ™dzie sÄ… ogromne. Stany Zjednoczone mogÅ‚yby dziÅ› bez problemu wygrać wojnÄ™ nuklearnÄ… z resztÄ… Å›wiata. JeÅ›li chodzi o gÅ‚ównego, do niedawna, adwersarza Ameryki – RosjÄ™, jest wielce prawdopodobne, że w przypadku ataku ze strony USA Rosjanie zdaliby sobie sprawÄ™, co siÄ™ Å›wiÄ™ci, dopiero w momencie, gdy pociski amerykaÅ„skie spadaÅ‚yby na ich terytorium. Rosyjskie systemy ostrzegania sÄ… bardzo zawodne. WÅ‚aÅ›ciwie ich najlepszym elementem jest niewielka baza na Syberii, na którÄ… zezwalaÅ‚ ukÅ‚ad ABM z 1972 r. (zmodyfikowany w 1974 r.). W tej sytuacji niedawne supermocarstwo ginęłoby, wówczas dopiero zdajÄ…c sobie sprawÄ™, że wÅ‚aÅ›nie znika z powierzchni ziemi.

Gwarancja imperialnej bezkarności

Ta gigantyczna przewaga strategiczna Stanów Zjednoczonych jest sama w sobie czymÅ› bardzo niepokojÄ…cym, o ile nie niebezpiecznym. Historia pokazuje, że teorie gÅ‚oszÄ…ce pokojowy i dobrotliwy charakter mocarstwowej potÄ™gi, także potÄ™gi mocarstw uchodzÄ…cych za liberalne, sÄ… faÅ‚szywe. Dowodzi też, że zbytnia przewaga jednego mocarstwa w systemie Å›wiatowym zawsze staje siÄ™ zagrożeniem dla innych paÅ„stw. Dramatycznym przykÅ‚adem takiej sytuacji jest wojna z Irakiem, bÄ™dÄ…ca typowÄ… wojnÄ… hegemonicznÄ…. Celem Amerykanów byÅ‚o w tym wypadku wywoÅ‚anie efektu demonstracji, pokazanie, jaki los czeka każdego, kto oÅ›mieliÅ‚by siÄ™ zakwestionować pozycjÄ™ USA, ich wizjÄ™ porzÄ…dku miÄ™dzynarodowego i godzić w ich interesy. Te ostatnie zaÅ› nie znajÄ… żadnych granic.

RzÄ…d Stanów Zjednoczonych nie od dziÅ› przejawia tendencjÄ™ do rozciÄ…gania zakresu interesów amerykaÅ„skich, ale przewaga, jakÄ… obecnie dysponuje, dodatkowo zachÄ™ca go do definiowania ich w taki sposób, że stajÄ… siÄ™ zagrożeniem dla suwerennoÅ›ci wielu innych krajów. Gdziekolwiek spojrzymy z perspektywy Waszyngtonu, dostrzeżemy takie lub inne „interesy USA”. W takiej sytuacji naturalnÄ… reakcjÄ… „reszty Å›wiata” staje siÄ™ poszukiwanie sposobów unikniÄ™cia presji lub ekspansji Stanów Zjednoczonych. PisaÅ‚ zresztÄ… o tym niedawno na Å‚amach „Foreign Affairs” Stephen Walt, jeden z najwybitniejszych amerykaÅ„skich badaczy stosunków miÄ™dzynarodowych. [1] To oznacza m.in. nowy wyÅ›cig zbrojeÅ„, napiÄ™cia i konflikty. SÅ‚absze paÅ„stwa, ale także różne ugrupowania antysystemowe, czy to wyzwoleÅ„cze, czy terrorystyczne dysponujÄ… w nim pewnymi atutami. Przede wszystkim mogÄ… rozwijać techniki walki asymetrycznej, które pozwalajÄ… skutecznie godzić w hegemona lub jego interesy, nawet bez koniecznoÅ›ci dysponowania dużym i zaawansowanym technologicznie potencjaÅ‚em wojskowym.

To wÅ‚aÅ›nie rozwój teorii i praktyki walki asymetrycznej, a także Å›wiadomość istnienia wspomnianych atutów sÅ‚abych paÅ„stw skÅ‚ania dzisiejsze elity w Waszyngtonie do rozwijania programu tarczy antyrakietowej. Nie chodzi tu wcale o obronÄ™ terytorium USA. Stawka jest zupeÅ‚nie inna. Wraz z tarczÄ… antyrakietowÄ… pojawiÅ‚a siÄ™ ogromna pokusa zapewnienia sobie caÅ‚kowitej bezkarnoÅ›ci. Mamy bowiem do czynienia z systemem bezpieczeÅ„stwa jednego mocarstwa, który ma objąć caÅ‚y Å›wiat.

Tarcza ma cztery skÅ‚adniki: lÄ…dowy, morski, powietrzny, kosmiczny. To z tego powodu Amerykanie sprzeciwiajÄ… siÄ™ konwencji ONZ zakazujÄ…cej militaryzacji kosmosu. Stany Zjednoczone sÄ… dziÅ› jedynym, krajem, który jÄ… odrzuca. Kilka miesiÄ™cy temu administracja Busha otwarcie ogÅ‚osiÅ‚a program zdobycia hegemonii w przestrzeni kosmicznej. Elementy tarczy ulokowane w kosmosie majÄ… za zadanie zapewnić system systemowi globalny zasiÄ™g. Bazy wojskowe w Europie i w innych regionach, ale także pewne elementy ruchome, zainstalowane na pokÅ‚adach amerykaÅ„skich okrÄ™tów, majÄ… umożliwić rozpinanie swoistych „lokalnych parasolek”, które miaÅ‚yby osÅ‚aniać operacje wojskowe USA w dowolnym punkcie globu. Konstrukcja ta nie pozostawia żadnych wÄ…tpliwoÅ›ci. Celem tarczy nie jest obrona Ameryki, ale jej mocarstwowych interesów („liberalnego imperium”, jak gÅ‚osi jedna z ulubionych autodefinicji Stanów Zjednoczonych), czyli takiej wizji porzÄ…dku miÄ™dzynarodowego, jaki usiÅ‚uje przeforsować na caÅ‚ym Å›wiecie Waszyngton.

Gdyby budowa tarczy powiodÅ‚a siÄ™, USA zyskaÅ‚yby rodzaj bariery immunologicznej, zapewniajÄ…cej im dość bezkarne podejmowanie jednostronnych decyzji o wszczynaniu operacji wojskowych, takich jak wojna w Iraku wedle wÅ‚asnego widzimisiÄ™. Zważywszy na katastrofalne konsekwencje wojen w Afganistanie i w Iraku, trudno sobie wyobrazić, że uzyskanie tego rodzaju poczucia bezkarnoÅ›ci może być pozytywnie odbierane przez inne regiony Å›wiata. Obecne dziaÅ‚ania przeciw Iranowi ograniczajÄ… siÄ™ przede wszystkim do gróźb i akcji politycznych tylko dlatego, że Ameryka obawia siÄ™ iraÅ„skiego odwetu (a po części ze strachu przed powtórzeniem wariantu irackiego w wiÄ™kszej skali). Gdyby jednak administracja Busha miaÅ‚a pewność, że zaatakowany Iran nie odda ciosu, na przykÅ‚ad uderzajÄ…c w sojuszników USA w regionie, ten kraj zostaÅ‚by zapewne już dawno zaatakowany uderzeniami z powietrza. Ludzie Busha nawet tego nie kryjÄ…! Plany tej wojny istniejÄ… od pewnego czasu.

Nowy wyścig zbrojeń

Budowa tarczy antyrakietowej oznacza także nowÄ… fazÄ™ wyÅ›cigu zbrojeÅ„. PokazaÅ‚y to Chiny, które dwa miesiÄ…ce temu zestrzeliÅ‚y wÅ‚asnego satelitÄ™. Akcja ta dowiodÅ‚a, że można zniszczyć kosmiczne elementy tarczy, co wywoÅ‚aÅ‚o wielkÄ… nerwowość w Waszyngtonie. SygnaÅ‚ wysÅ‚any przez Pekin byÅ‚ jasny: nie idźmy w tÄ™ stronÄ™, ponieważ próba absolutnej dominacji w kosmosie nie ma szans. Jednak wojownicze otoczenie prezydenta Busha postanowiÅ‚o odrzucić ten komunikat. Odpowiedziano zapewnieniami o intensyfikacji prac nad militaryzacjÄ… przestrzeni kosmicznej. Nie zmienia to jednak faktu, że po chiÅ„skiej próbie prysÅ‚ mit „tarczy nie do przebicia”. Ale nawet gdyby nie mijaÅ‚ siÄ™ z prawdÄ…, sÅ‚absze podmioty polityki miÄ™dzynarodowej zawsze bÄ™dÄ… poszukiwać sposobów zadawania bolesnych ciosów imperialnej Ameryce, aby jÄ… odstraszyć i zniechÄ™cić do kontynuowania zagrażajÄ…cej im ekspansji. Czasem bÄ™dÄ… uderzać w interesy gospodarcze USA, w ich sojuszników, w ludzi wspóÅ‚pracujÄ…cych z AmerykÄ… – tak wÅ‚aÅ›nie wyglÄ…da dziÅ› sytuacja w Iraku.

Ruch powstaÅ„czy lub terroryÅ›ci czÄ™sto nie jest w stanie dosiÄ™gnąć Amerykanów, bo sÄ… oni Å›wietnie wyposażeni i uzbrojeni. Może jednak atakować ludzi, których uznaje za kolaborantów i robi to bardzo skutecznie. WedÅ‚ug badaÅ„ Instytut of Public Health z Baltimore do października ubiegÅ‚ego roku w tej rozpÄ™tanej przez Stany Zjednoczone wojnie zginęło ok. 650 tys. ludzi. Z tej liczby okoÅ‚o 1/3 czyli ok. 200 tys. to ofiary dziaÅ‚aÅ„ wojsk amerykaÅ„skich. Reszta to ofiary walk wewnÄ™trznych, a znaczna część tej liczby to żoÅ‚nierze armii i policji podlegÅ‚ych rzÄ…dowi w Bagdadzie, urzÄ™dnicy administracji, sÄ™dziowie, biznesmeni i dziaÅ‚acze polityczni powiÄ…zani z rzÄ…dem lub siÅ‚ami okupacyjnymi. Tarcza antyrakietowa nie jest w stanie zatrzymać przemocy tego rodzaju, ani zapewnić armii amerykaÅ„skiej sukcesu w takich wojnach. Może siÄ™ natomiast przyczynić do ich eskalacji, do przeniesienia ich na poziom globalny.

BiorÄ…c to wszystko pod uwagÄ™ należy stwierdzić, że system obrony przeciwrakietowej może stanowić zagrożeniem dla bezpieczeÅ„stwa i zrównoważonego porzÄ…dku miÄ™dzynarodowego, a jako taki nie sÅ‚uży ludzkoÅ›ci. Nie jestem pacyfistÄ…, lecz przedstawicielem studiów strategicznych i dobrze wiem, że czasem trzeba użyć siÅ‚y zbrojnej. Rzecz jasna, także w dzisiejszym Å›wiecie pojawiajÄ… siÄ™ realne zagrożenia. Nie wymagajÄ… one jednak tego rodzaju odpowiedzi. Odpowiedzi, które formuÅ‚uje Ameryka pod rzÄ…dami George’a W. Busha, sÄ… nie tylko błędne, ale, co gorsza, prowadzÄ… do wywoÅ‚ywania ciÄ…gle nowych zagrożeÅ„.

Dzisiejsza amerykaÅ„ska polityka bezpieczeÅ„stwa nie tylko nie rozwiÄ…zuje problemów bezpieczeÅ„stwa miÄ™dzynarodowego, ale sama bywa poważnym problemem. Z tym problemem muszÄ… zmagać siÄ™ inni. Wbrew mitowi, wedle którego mocna Ameryka zawsze ratuje sÅ‚abÄ… EuropÄ™ z opresji, rzeczy majÄ… siÄ™ obecnie zgoÅ‚a odwrotnie. W ciÄ…gu ostatnich lat już kilkakrotnie Europejczycy musieli wyciÄ…gać AmerykÄ™ z kÅ‚opotów. PrzykÅ‚adów dostarczajÄ… zarówno Afganistan jak i Irak. W obu przypadkach Amerykanie rozpoczÄ™li wojnÄ™, prowadzili jÄ… źle, po swojemu, a nastÄ™pnie zaczÄ™li wzywać EuropÄ™, NATO, ONZ i inne organizacje miÄ™dzynarodowe do pomocy w ich zakoÅ„czeniu.

Zagrożenie dla Polski

WejÅ›cie Polski do systemu antyrakietowego byÅ‚oby wielkim błędem. Po pierwsze dlatego, że nie należy przystÄ™pować do rzeczy zÅ‚ych. Po drugie, teza o rzekomym zagrożeniu bezpieczeÅ„stwa, które miaÅ‚oby siÄ™ zmniejszyć po instalacji elementów tarczy w Polsce, jest zwyczajnie nieprawdziwa. Wbrew zwolennikom tarczy promujÄ…cym zacieÅ›nianie stosunków ze Stanami Zjednoczonymi, Polska nie jest dziÅ› przez nikogo zagrożona. Uczestnictwo w NATO oraz w instytucjach europejskich daje nam takie gwarancje bezpieczeÅ„stwa, którymi nie może cieszyć siÄ™ żadne z paÅ„stw pozostajÄ…cych poza tymi organizacjami. Reszta Å›wiata, łącznie z RosjÄ… z jej milionowÄ… armiÄ… i tysiÄ…cami czoÅ‚gów, może tylko zazdroÅ›cić Polsce poziomu bezpieczeÅ„stwa. To Rosja jest dziÅ› zagrożona i to wÅ‚adze w Moskwie bojÄ… siÄ™ destabilizacji. Od kilkunastu lat nie mogÄ… sobie poradzić z konfliktami na Kaukazie i w Azji Åšrodkowej. Dodatkowe napiÄ™cie na granicach zachodnich nie jest im do niczego potrzebne, bo tylko pogarszaÅ‚oby rosyjskie poÅ‚ożenie.

W tej sytuacji reakcja prezydenta Putina na plany budowy tarczy nie jest zaskakująca, a przedstawiona przez niego w Monachium ocena polityki zagranicznej USA obecnej administracji jest zasadniczo poprawna. Stany Zjednoczone są dziś odpowiedzialne za wyścig zbrojeń, o czym świadczą nie tylko liczby, ale i oficjalna strategia oraz czyny. Biorąc pod uwagę postępującą militaryzację amerykańskiej polityki zagranicznej, nie tylko Rosja ma powody do obaw.

Takiej polityki nie powinna popierać także Polska. Budowa elementów tarczy antyrakietowej na jej terytorium oznacza, że terytorium to stanie siÄ™ częściÄ… globalnego systemu bezpieczeÅ„stwa USA i Å›rodkiem do realizacji amerykaÅ„skich interesów. Polska może stać siÄ™ faktycznym zakÅ‚adnikiem Stanów Zjednoczonych. W oczywisty sposób bÄ™dzie siÄ™ to wiÄ…zać to z utratÄ… części suwerennoÅ›ci na rzecz Waszyngtonu. Aby tak sÄ…dzić, nie trzeba wcale wyznawać jakiejÅ› anachronicznej koncepcji suwerennoÅ›ci. Jest bowiem jakoÅ›ciowa różnica miÄ™dzy np. delegowaniem części suwerennych uprawnieÅ„ paÅ„stwa na organizacje miÄ™dzynarodowe w rodzaju Unii Europejskiej, a faktycznym zrzeczeniem siÄ™ prawa do decydowania o angażowaniu siÄ™ w operacje militarne innego mocarstwa.

Sposób dziaÅ‚ania tarczy może naruszać zapisy polskiej konstytucji z 1997 r. Eksterytorialna baza może być wykorzystywana do osÅ‚aniania operacji ofensywnych, o których decydować siÄ™ bÄ™dzie za oceanem. Konstytucyjne organy odpowiedzialne za bezpieczeÅ„stwo Polski nie bÄ™dÄ… miaÅ‚y nad tym żadnej kontroli. Tymczasem ewentualne koszty użycia tarczy spadnÄ… także na PolskÄ™. Jest oczywiste, że żadne paÅ„stwo z listy tych, które Waszyngton okreÅ›la mianem „osi zÅ‚a” nie zaatakuje amerykaÅ„skich instalacji wojskowych. Takie postawienie sprawy nosi znamiona absurdu. Gdyby, na przykÅ‚ad, Iran zdecydowaÅ‚ siÄ™ na taki krok, podpisaÅ‚by na siebie wyrok Å›mierci. To samo dotyczy Chin czy Rosji. DziÅ› żadne paÅ„stwo nie zdecyduje siÄ™ wystrzelenie choćby jednego pocisku w stronÄ™ USA: paÅ„stwa nie sÄ… samobójcami. Z kolei terroryÅ›ci nie sÄ… w stanie wejść w posiadanie rakiet balistycznych. Dlatego użycie tarczy może nastÄ…pić prÄ™dzej w kontekÅ›cie jakiejÅ› rzekomej wyprzedzajÄ…cej akcji amerykaÅ„skiej. Każda taka akcja może wywoÅ‚ać odwet, którego pierwszym prawdopodobnym celem bÄ™dÄ… komponenty tarczy antyrakietowej gdziekolwiek, a zatem także na terytorium Polski.

Tarcza przeciw Europie

Projekt tarczy antyrakietowej wzmacnia opcjÄ™ atlantyckÄ… w Europie – w jej amerykaÅ„skiej, czyli niezrównoważonej wersji. Europejska polityka bezpieczeÅ„stwa waha siÄ™ obecnie miÄ™dzy wizjÄ… zacieÅ›nienia zwiÄ…zków atlantyckich z USA a próbami wypracowania bardziej autonomicznych form obrony w ramach samej Unii. JeÅ›li takie paÅ„stwa jak Polska zgodzÄ… siÄ™ na instalacjÄ™ tarczy, przekreÅ›li to szansÄ™ na stworzenie wiarygodnej polityki europejskiej w tej dziedzinie, lub powstanie ona bez naszego udziaÅ‚u. Spójrzmy na fakty. Od kilku lat mamy do czynienia z radykalnym powrotem do perspektywy narodowej w polityce zagranicznej i bezpieczeÅ„stwa USA. Stany Zjednoczone wracajÄ… do wzorców mocarstwowych, wÅ‚aÅ›ciwych imperiom z pierwszej poÅ‚owy XX w. i wczeÅ›niejszych, a ich unilateralizm wyklucza rzeczywiste konsultacje na forum organizacji miÄ™dzynarodowych, takich jak ONZ, czy w stosunkach z UniÄ… EuropejskÄ…. To sprawiÅ‚o, że w Europie pojawiÅ‚y siÄ™ gÅ‚osy o potrzebie uniezależnienia siÄ™ od woli i humorów sojusznika zza oceanu, które szczególnie nasiliÅ‚y siÄ™ po doÅ›wiadczeniach konfliktu baÅ‚kaÅ„skiego.

W pierwszej poÅ‚owie lat 90. Europa byÅ‚a zupeÅ‚nie pozbawiona narzÄ™dzi militarnych, których użycie mogÅ‚oby poÅ‚ożyć kres wojnie. IstniaÅ‚a wprawdzie NATO, ale pakt znajdowaÅ‚ siÄ™ pod kontrolÄ… USA, a te nie zgadzaÅ‚y siÄ™ na użycie jego siÅ‚. Dopiero pod presjÄ… Chiraca i Blaire’a w 1995 r. Amerykanie zgodzili siÄ™ na użycie siÅ‚ NATOwskich. Chcieli wystÄ…pić w roli wybawicieli na tle biernej Europy, choć to wÅ‚aÅ›nie oni wczeÅ›niej nie chcieli użyć wspólnego narzÄ™dzia, czyli NATO. Rezultaty byÅ‚y dwuznaczne. Chodzi w szczególnoÅ›ci o interwencjÄ™ w Kosowie/JugosÅ‚awii z wiosny 1999 r., która mimo humanitarnych haseÅ‚ zostaÅ‚a przeprowadzona nieudolnie i doprowadziÅ‚a do wytworzenia sytuacji zagrażajÄ…cej bezpieczeÅ„stwu tego regionu Europy do dzisiaj.

Dlatego w czerwcu 1999 r., w chwilÄ™ potem jak rezolucja Rady BezpieczeÅ„stwa ONZ zakoÅ„czyÅ‚a konflikt w Kosowie, w Kolonii odbyÅ‚ siÄ™ szczyt Unii Europejskiej, na którym zdecydowano o ustanowieniu Europejskiej Polityki BezpieczeÅ„stwa i Obrony (ESDP), autonomicznego europejskiego instrumentu bezpieczeÅ„stwa. SiÅ‚y ESDP majÄ… już za sobÄ… pierwsze udane operacje reagowania kryzysowego na BaÅ‚kanach, w Afryce, a nawet we wschodnim Timorze. Europejczycy chcieli przy tym uniknąć, jak mawiaÅ‚ de Gaulle, wciÄ…gania do wojen, które nie sÄ… ich wojnami, do czego mogÅ‚oby dochodzić za poÅ›rednictwem kontrolowanej przez Stany Zjednoczone NATO. Proces ten zostaÅ‚ jednak poważnie zakÅ‚ócony wskutek wojny z Irakiem. W czasie przygotowaÅ„ do tej wojny Amerykanom udaÅ‚o siÄ™ podzielić EuropÄ™. Wykorzystali w tym celu nowe kraje Unii – przede wszystkim PolskÄ™. Bezkrytyczne poparcie Warszawy dla ataku na Irak odegraÅ‚o wtedy bardzo negatywnÄ… rolÄ™ i sprawiÅ‚o, że zasÅ‚użyliÅ›my na miano konia trojaÅ„skiego Ameryki w Europie. Gdyby w 2002 czy 2003 r. caÅ‚a Europa solidarnie powiedziaÅ‚a Amerykanom „nie”, jest prawie pewne, że interwencji w Iraku by nie byÅ‚o.

Syndrom sierocy polskiej polityki

W ten sposób dochodzimy do problemu dojrzaÅ‚oÅ›ci polskiej klasy politycznej. Ów brak dojrzaÅ‚oÅ›ci wydaje siÄ™ gÅ‚ównÄ… skazÄ… polskiej polityki zagranicznej ostatnich kilku lat. To on sprawia, że nasze elity tak Å‚atwo poddajÄ… siÄ™ urokowi Wielkiego Brata zza oceanu. ŹródÅ‚em tej postawy jest swoisty kompleks sierocy, który każe szukać kogoÅ› silnego, za kim bÄ™dzie można podążać „sprawdzonÄ… i sÅ‚usznÄ… drogÄ…” – najlepiej zresztÄ…, żeby poprowadzono nas za rÄ™kÄ™. Jest to sytuacja w pewnym sensie luksusowa, jako że zwalnia od odpowiedzialnoÅ›ci za nasze błędy i zÅ‚e decyzje. W tej konwencji najczęściej winna jest oczywiÅ›cie „Europa” (czegoÅ› od nas chce, a przecież sami zrobilibyÅ›my to lepiej), a czasem dajemy siÄ™ zwieść Amerykanom. Zobaczmy, jak to siÄ™ przebiega w przypadku Iraku. W Stanach Zjednoczonych po kilkunastu miesiÄ…cach nacjonalistycznej histerii, której przejawem byÅ‚ Patriot Act, doszÅ‚o do potężnej fali krytyk. Obecnie przyłączajÄ… siÄ™ do niej nawet ludzie z obozu wÅ‚adzy, którzy nie bojÄ… siÄ™ samokrytyki. Nawet Colin Powell przyznaÅ‚, że byÅ‚ w błędzie, gdy w lutym 2003 r. na forum Rady BezpieczeÅ„stwa ONZ przedstawiaÅ‚ rzekome dowody na obecność broni masowego rażenia w Iraku. PrzyznaÅ‚ nawet, że Å›wiadomie wprowadzaÅ‚ opiniÄ™ miÄ™dzynarodowÄ… w błąd, ponieważ już wtedy zdawaÅ‚ sobie sprawÄ™ z faÅ‚szywoÅ›ci oskarżeÅ„. Grupa prawników z Niemiec i innych krajów oskarżyÅ‚a Donalda Rumsfelda o zbrodnie wojenne i zÅ‚ożyÅ‚a wniosek o jego Å›ciganie. Mimo że postÄ™powanie w tej sprawie nie zostanie podjÄ™te, fakt ów wskazuje na rozmiary, jakie przyjęły krytyki polityki amerykaÅ„skiej za wojnÄ™ irackÄ…. Bardzo poważni politycy, m.in. Madeleine Albright, nazywajÄ… jÄ… najcięższym błędem w caÅ‚ej historii polityki zagranicznej USA.

Tymczasem w Polsce żaden z polityków odpowiedzialnych za wciÄ…gniÄ™cie naszego kraju do tej krwawej operacji nie uważa, że staÅ‚o siÄ™ coÅ› zÅ‚ego. A przecież, dopóki nie uznamy tego błędu, nie bÄ™dziemy mieli możliwoÅ›ci wyciÄ…gniÄ™cia z niego wniosków, jakiejÅ› nauki, aby w przyszÅ‚oÅ›ci nic podobnego siÄ™ nie wydarzyÅ‚o! Dotyczy to caÅ‚ej grupy ekspertów, propagandystów i ideologów tej wojny. Nikt z tej dużej grupy nie zajÄ…knÄ…Å‚ siÄ™ ani sÅ‚owem. Tu nie chodzi o konkretnÄ… odpowiedzialność za nasz udziaÅ‚ w tej wojnie, tylko o poważnÄ… refleksjÄ™ nad tym, jak to siÄ™ staÅ‚o, że daliÅ›my siÄ™ w to wciÄ…gnąć. Nic z tych rzeczy, ani tym bardziej żadne „uderzenie siÄ™ w piersi” nie miaÅ‚o miejsca. To milczenie, to udawanie, że nic siÄ™ nie staÅ‚o, coÅ› mówi o naszej klasie politycznej. Ale dla niej to nie my jesteÅ›my odpowiedzialni za cokolwiek, to Ameryka, za którÄ… „mieliÅ›my obowiÄ…zek” pójść. Podobne postawy widać dziÅ› przy okazji debaty nad sprawÄ… tarczy antyrakietowej. Znów ci sami politycy, publicyÅ›ci, eksperci sÄ… bez mrugniÄ™cia okiem „za”. Podobnie jak cztery lata temu rzecz rozgrywa siÄ™ nie na poziomie rzetelnej samodzielnej analizy, tylko ideologii i Å›lepej wiary. I sÅ‚yszymy te same duby smalone o racji stanu i interesach bezpieczeÅ„stwa...

Ta sytuacja ma swoje głębokie przyczyny historyczne i psychologiczne. SkÅ‚onność do delegowania odpowiedzialnoÅ›ci na wielkiego sojusznika, którego postrzega siÄ™ jako opiekuna, wywodzi siÄ™ chyba z okresu uzależnienia Polski od ZSRR. Wtedy uformowaÅ‚a siÄ™ kultura polityczna oparta na przeÅ›wiadczeniu, że to nie my decydujemy, że decyzje podejmowane sÄ… za nas. Takie postrzeganie Å›wiata okazaÅ‚o siÄ™ trwalsze niż realny socjalizm. ŹródeÅ‚ specyficznego polskiego trwania przy Ameryce, niezależnie od racji moralnych i merytorycznych, należy też szukać w kompleksach, lÄ™kach i fobiach. Nie jesteÅ›my pewni wÅ‚asnej wartoÅ›ci ani swego miejsca na Å›wiecie. Wielu polityków nosi w sobie anachronicznÄ… wizjÄ™ osamotnionego kraju, na którego bezpieczeÅ„stwo czy tożsamość czyhajÄ… jakieÅ› ciemne siÅ‚y. To nie sprzyja głębi namysÅ‚u i samodzielnemu podejmowaniu decyzji. Bezkrytyczny potakiewicz wcale nie jest dobrym sojusznikiem. Przypomnijmy, że nawet Francja, której samodzielność jest czÄ™sto drażniÄ…ca dla Waszyngtonu, jest w tym samym Waszyngtonie uważana za solidnego sojusznika – czÅ‚onka zachodniej wspólnoty. Z drugiej strony, kiedy już czujemy siÄ™ bezpieczni pod opiekÄ… starszego brata, przestajemy dbać o dobre stosunki z naszym otoczeniem. Zaczynamy siÄ™ zachowywać trochÄ™ tak, jak ów wojowniczy zajÄ…czek ze znanej opowieÅ›ci. Jego zaskakujÄ…ca dla innych zwierzÄ…t leÅ›nych skÅ‚onność do zaczepek braÅ‚a siÄ™ stÄ…d, że w krzakach nieopodal siedziaÅ‚ niedźwiedź, który miaÅ‚ siÄ™ rozprawiać z mieszkaÅ„cami lasu wyzwanymi przez zajÄ…czka na pojedynek.

InnÄ… przyczynÄ… tego bezkrytycznego postawienia na USA jest podobny do amerykaÅ„skiego, zimnowojenny styl postrzegania Å›wiata. Stosunki miÄ™dzynarodowe anachronicznie rozumie siÄ™ jako pole konfliktu, gdzie toczy siÄ™ gra o sumie zerowej. To jest niesÅ‚ychanie doraźne myÅ›lenie. Nie uwzglÄ™dnia siÄ™ w nim wielu czynników dÅ‚ugofalowych, szerszego kontekstu, delikatnej sieci wspóÅ‚zależnoÅ›ci, itd., które w sumie majÄ… decydujÄ…ce znaczenie o pozycji danego kraju i możliwoÅ›ci realizacji jego żywotnych interesów. W takim ujÄ™ciu stawia siÄ™ na krótkotrwaÅ‚e i zmienne koniunktury, na konfrontacjÄ™ i manewry w rodzaju „kto kogo”. Tu nie ma miejsca na trwaÅ‚e priorytety, wartoÅ›ci, kompromis i odpowiedzialność za przyszÅ‚ość. Tymczasem, wbrew teoriom sprowadzajÄ…cym politykÄ™ do teorii gier, jest ona czymÅ› wiÄ™cej. Polega ona na budowaniu wewnÄ™trznej siÅ‚y, umiejÄ™tnym uwzglÄ™dnianiu różnych racji i odpowiedzialnoÅ›ci za caÅ‚ość. BezpieczeÅ„stwo nie wynika tylko z potÄ™gi wojskowej. Jak pokazuje przykÅ‚ad Ameryki pod rzÄ…dami prezydenta Busha, potÄ™ga militarna tworzy problemy, a nie je rozwiÄ…zuje. DÅ‚ugofalowa, odpowiedzialna i skuteczna polityka bezpieczeÅ„stwa musi wspierać przede wszystkim budowÄ™ nowoczesnego, wyksztaÅ‚conego, wolnego od fobii i kompleksów, dostatniego spoÅ‚eczeÅ„stwa. W tym celu paÅ„stwo powinno zapobiegać zbyt głębokim nierównoÅ›ciom spoÅ‚ecznym, aby nie prowadziÅ‚y one do konfliktów wewnÄ™trznych, kontestacji ustroju i niestabilnoÅ›ci.

Roman Kuźniar


Roman Kuźniar - politolog, dyplomata, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, członek Komitetu Nauk Politycznych PAN. Od 1995 r. wchodzi w skład polskiej delegacji do Komisji Praw Człowieka ONZ. W latach 2005-2007 pełnił funkcję dyrektora Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

[1] S. Walt, „Taming American Power”, Foreign Affairs, wrzesieÅ„/październik 2005 (przyp. red.).

Le Monde Diplomatique marzec 2007 

Ïîñëåäíåå îáíîâëåíèå ( Monday, 28 January 2008 )
 
< Ïðåä.